|
aaa4
|
|
Dołączył: 07 Lis 2017
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Czw 10:49, 23 Lis 2017 Temat postu: kosci |
|
Gdyby tylko mogła zrewanżować się mu tym samym…
W barze panował spory tłok. Znaleźli mały stolik w rogu tarasu i Virginia poprosiła o duży koktajl. Ryerson wolał whisky.
Po kilku łykach tequili zdenerwowanie Virginii zaczęło powoli ustępować. Niemrawa początkowo rozmowa potoczyła się teraz o wiele swobodniej.
Kolację zjedli na świeżym powietrzu. Turystyczny [link widoczny dla zalogowanych]
folder zawierał rzetelne informacje. Jedzenie okazało się bowiem smaczne i wykwintne. Podano zupę z małży, rybę w cytrynowym sosie i owoce. Virginia czuła się teraz o wiele lepiej. Seattle zostało daleko. Jej przeszłość także. Ta wyspa miała magiczne działanie. Butelka wina, którą Ryerson zamówił do posiłku, zwielokrotniła tylko ten efekt.
- Chyba mam dzisiaj szczęście - oznajmił Ryerson, gdy skończyli deser. - Chodźmy do kasyna.
Nie różniło się ono niczym od wszystkich tego rodzaju przybytków hazardu. Wzdłuż ścian stały rzędy "jednorękich bandytów", a przy stolikach obciągniętych zielonym suknem krupierzy w smokingach rozdawali karty.
Ubrani odświętnie goście bawili się znakomicie. Virginia odniosła wrażenie, że znalazła się w zupełnie innym - nie znanym jej - świecie. Przez chwilę patrzyła, jak Ryerson gra w black-jacka, po czym sama spróbowała szczęścia przy automatach. Za pierwszym pociągnięciem z automatu wysypała się garść sztonów dziesięciodolarowej wartości. Dołączyła je do wygranej Ryersona.
- Miałeś rację - przyznała ze śmiechem. - Trzeba wykorzystać dobrą passę. - Od hostessy serwującej drinki wzięła kieliszek szampana. Nie mogła pozwolić, aby zniknęło poczucie cudownej beztroski.
Podniosła alkohol do ust, ale Ryerson przytrzymał ją za przegub. Patrzył na nią z mieszaniną rozbawienia i troski.
- Ostrożnie. Możesz łatwo przebrać miarę, jeśli będziesz tak dużo pić.
Zmarszczyła brwi.
- Przebrać miarę? Och, masz na myśli szampana. Nie martw się, Ryerson. Czuję się lepiej niż kiedykolwiek. Obiecuję nie zemdleć w twoich ramionach.
- Mam pewne wątpliwości. - Zaczęła protestować, gdy zabrał kieliszek, ale położył jej palec na wargach. - Nie jesteś przyzwyczajona do takich szaleństw. Dzisiaj przeholujesz, a jutro będziesz chora. Kac to straszna rzecz. Szkoda, żebyśmy stracili tyle czasu.
On nic nie rozumie, pomyślała z [link widoczny dla zalogowanych]
niechęcią. Guzik ją obchodziło jutrzejsze samopoczucie. Chciała przebrnąć przez tę noc i nie ośmieszyć się.
- Nie martwi mnie myśl o małym kacu.
- Czyżby? To raczej niepodobne do mojej Virginii Elizabeth.
- Może wcale nie chcę być dzisiaj Virginią.
- W kogo zatem zamierzasz się wcielić?
- W kobietę, jakiej pragniesz.
Jego rozbawienie zniknęło w jednej chwili.
- Pragnę ciebie, Ginny. Naprawdę nie musisz udawać kogoś innego.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
 |
|
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Skin Created by: Sigma12 Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|
 |